środa, 29 maja 2013

Rozdział trzynasty

|oczami Melannie|

Rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Nie chciałam wyłazić z łóżka, ale kiedy pukanie nie ustępowało, zeszłam na dół.
- Czego chcesz? - zapytałam, widząc Evelin.
- Zostaw Nialla w spokoju! On jest mój, nie masz u niego szans.
- Co ty pierdzielisz? On mnie kocha.
- No dobra. Może on ciebie kocha, ale ty jego nie. I mam na to dowody.
- Taaa, ciekawe jakie?
- Jak całujesz się z Maxem z The Wanted.
- Hahaha ja się z nim NIGDY nie całowałam.
- Photoshop robi swoje.
- Niall ci w to nie uwierzy, nie ma szans...
- A założysz się?
- O rację.
Evelin odeszła, a ja zatrzasnęłam drzwi. W jednej chwili wszyscy chłopcy z TW pojawili się przy mnie.
- Co się stało, skarbie? - zapytał Łysy. - Czemu tak walnęłaś tymi drzwiami?
- Po to, żebyś miał się o co głupio pytać!
- Oj, nie bulwersuj się już tak, skarbie. No bo złość piękności szkodzi.
- Przestań do mnie mówić "skarbie"! Nie rozumiesz, że mam chłopaka?!
- Już niedługo.
Chłopak szybko do mnie podszedł i pocałował. Nie spodziewałam się tego. Przez chwilę stałam zdezorientowana, jednak szybko się ocknęłam i odepchnęłam go od siebie. A później jeszcze oberwał z całej siły z liścia :D Należało mu się. Wie dobrze, że mam chłopaka.

*Następnego dnia*

Wczoraj nie spotkałam się z Niallem, bo miał cały dzień zawalony wywiadami, sesjami itp. Jednak dzisiaj miał wolne, więc gdy tylko wstałam, wybrałam numer do niego.
- Halo?
- Hej Skarbie. Trochę nudno bez ciebie, przyjdziesz?
- Sorry, Lan, ale chyba pomyliłaś numery. Maxa masz zapisanego o jeden kontakt wcześniej.
- Co? Jakiego Maxa?
- Tego z TW, ty nie wiesz, kto jest twoim chłopakiem?
- Przestań, ty nim jesteś, o co ci chodzi?
- Mi o nic nie chodzi. Lepiej powiedz, o co tobie chodzi.
- Mi? Niall, ten pedał z TW nie jest moim chłopakiem! Ty nim jesteś!
- Nie kłam, proszę cię.
- Ale ja nie kłamię, Niall - ale on już nie słyszał, rozłączył się.

*Miesiąc później*

Już nie mogę wytrzymać tego wszystkiego. Niall nie odezwał się do mnie od miesiąca, a ja próbuję zrobić wszystko, żeby wyjaśnić mu całą sprawę. Tylko jak, skoro nie odbiera ode mnie połączeń ani nie odpisuje na SMSy? Czy to ma w ogóle sens coś mu wyjaśniać, skoro prawdopodobnie już nie będziemy razem?
Kolejna rana, kolejna rysa, jeszcze więcej krwi spływającej z mojej ręki. Jak krople deszczu po twarzy w czasie wielkiej ulewy. To było moje nowe hobby od miesiąca. Tak, cięcie się. Żeby szybciej o Nim zapomnieć, cięłam się albo naćpałam się różnego rodzaju prochami. Nie chciałam Go już pamiętać, nie chciałam wiedzieć, że taki istnieje.
Wiedziałam, że źle robię, jednak co innego miałam zrobić? Tak, byłoby to lepszym rozwiązaniem. Powiesić się i nie byłoby problemu, wszyscy mieliby mnie z głowy. Jedną idiotkę mniej. Co tam jedna w tę czy we w tę? Ważne, że nikomu nie sprawiałabym problemów.

*Tydzień później*

- Budzi się! - usłyszałam krzyk jakieś kobiety. - Doktorze, pacjentka się budzi!
Spróbowałam otworzyć oczy, ale gdy tylko to zrobiłam, błysnęło straszne światło, nie pozwalając mi do końca wykonać tej czynności. Dlatego musiałam robić to stopniowo, aż wreszcie ujrzałam sufit szpitalnej sali, a nade mną zaraz pojawił się lekarz.
- Doktorze - zaczęłam. - Co się stało?
- Straciłaś za dużo krwi - powiedział. - Ponadto miałaś pełno amfetaminy we krwi, co powodowało paraliż twojego mózgu. Nie umiał normalnie funkcjonować, dlatego straciłaś przytomność i trafiłaś tutaj. Masz szczęście, że masz takich cudownych przyjaciół, gdyby nie oni, nie byłoby cię już wśród żywych - uśmiechnął się. - Czy mogę ich wpuścić?
- Tak, proszę.
Lekarz wyszedł, a ja czekałam na wejście Coli, Charlie, Am, Costy, Woody'ego i Chrisa. Jednak zamiast nich pojawił się ktoś zupełnie inny...
- Cześć, Lan - uśmiechnął się chłopak.


---------------------------
No tak, dłuuuga przerwa między rozdziałami była, ale postawiłam sprawę jasno po prawej stronie bloga - minimum 5 komentarzy = next. A ten rozdział dodałam, bo mi się nudziło :P Od teraz będę trzymać się zasad i będę dodawać rozdziały dopiero, gdy pojawi się 5 komentarzy. 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział dwunasty

- Jak to do Evelin?! - krzyknęłam. - Pewnie mu nagadała jakichś bzdur na mój temat i on jej uwierzył... I co ja mam zrobić?
- Nie wiem, siostra - powiedział Justin. - Nie wiem.
W tym samym momencie dostałam SMS-a. Spojrzałam na wyświetlacz. Od Nialla. To MMS. Było w nim zamieszczone zdjęcie, na którym całuję się z Dikiem... Ale kto je zrobił?! Pod zdjęciem dopisane było:

Kocham Cię, ale nie mogę bezczynnie patrzeć jak całujesz się z innym. Dlatego zerwałem. Przykro mi. Niall

- Kurwa! - krzyknęłam na całego po polsku. - Nie, to po prostu nieprawda. To się nie dzieje.
- Cii, spokojnie - Selena wciąż mnie do siebie przytulała.
- Selena, jak mam być spokojna?! - zapytałam ją, a później wyswobodziłam się z jej uścisku i zwróciłam się do Dika: - To twoja wina! Jakbyś mnie wtedy nie pocałował, wszystko byłoby idealnie! Byłabym szczęśliwa razem z Niallem! Ale nie! Ty musisz mi psuć to szczęście, nie możesz pojąć tego, że nigdy nie będę twoja! Nie chcę cię znać!
- Malannie, nie krzycz tak - uspokajał mnie Justin.
- Czemu? Wygarnęłam mu prawdę, o to mi właśnie chodziło! Czy wy tego nie rozumiecie, że chcę chociaż raz zaznać szczęścia?! A ciągle coś się dzieje! Mam dość tego życia!
Wbiegłam na górę po schodach, nie zważając na wołanie innych. Weszłam do swojego starego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Zakryłam twarz poduszką i beczałam. Wtedy moje myśli były straszne.
"A co by zrobił, gdybym tak się zabiła? - zastanawiałam się. - Gdybym odeszła z tego świata na zawsze? Tęskniłby? A może skakałby z radości? Nie dowiem się, póki tego nie zrobię"
- Mel, spokojnie - do pokoju weszła Selena. - Wszystko będzie dobrze.
- Mam prośbę - powiedziałam do niej przez poduszkę.
- Jaką?

*perspektywa Harry'ego*


Kiedy weszliśmy do domu, wszyscy usiedliśmy ze smutnymi minami na kanapach. Udawaliśmy zrozpaczonych. Niall chyba uwierzył, bo zapytał:
- Co jest?
- Nie, nic - odpowiedział smutno Louis. - Na pewno nie chcesz o tym słyszeć.
- Tomlinson, mów.

****

- Kurwa, nie, to niemożliwe! - krzyknął Niall. - Wybaczcie mi i pożegnajcie ode mnie fanów.
- Horan, co ty chcesz zrobić? - po raz pierwszy się odezwałem.
- A jak sądzisz? - zapytał i wybiegł z domu, a my pobiegliśmy za nim.

*oczami Nialla*

Stałem na tym moście z zamiarem skoczenia. Nie chciałem żyć bez Niej. Kochałem Ją i chciałem spędzić z Nią całą wieczność. Wiem, nie znamy się za długo, ale pokochałem tą Dziewczynę. Tylko cud mógłby sprawić, abym nie skoczył. Już miałem to zrobić, gdy nagle usłyszałem Jej głos:
- Niall, nie rób tego!
- Wiem, kochanie - powiedziałem na głos. - Nie chcesz, żebym to robił, ale ja nie umiem bez ciebie żyć. Kocham Cię i chcę do ciebie dołączyć. Gdybym został na tym świecie, żyłbym z wyrzutami, że to właśnie przeze mnie odeszłaś. Kocham Cię i przepraszam.
Już miałem skoczyć, ale delikatna dłoń dotknęła mojego ramienia. Spojrzałem w tą stronę i zobaczyłem Ją... Anioła.
- Jeśli ty skoczysz, ja też skoczę - powiedziała z poważną miną.
- To ty żyjesz? - wyszeptałem pytanie.
- Tak, żyję. Ale mogę zaraz już nie żyć.
Przeszedłem przez balustradę i stałem na szerokim moście przed miłością mojego życia.
- Przepraszam cię za to - szepnąłem. - Po prostu kiedy zobaczyłem to zdjęcie, coś we mnie wstąpiło.
- Wiesz, że nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobiła - powiedziała.
- Ja wiem. I dlatego przepraszam. Kocham Cię.
- Ja cię też.
Powoli przybliżyłem się do niej, a nasze usta połączył pocałunek. Cieszyłem się, że ona żyje i nic jej nie jest. Nie chciałem jej stracić. Gdyby ona naprawdę nie żyła, skoczyłbym bez zastanowienia. Bez chwili wahania.
Chłopcy, którzy stali niedaleko, poszli do naszego domu, a ja ruszyłem do domu Mel razem z nią. Gdy tylko weszliśmy do salonu, chciałem zawrócić na dwór, ale dziewczyna powstrzymała mnie.
- Nie idź, proszę - powiedziała, patrząc mi w oczy. - Nie idź.
- No dobrze - westchnąłem. - Skoro chcesz. Ale nie będzie to łatwe ignorować ich dogaduszki.
- Zrób to dla mnie.
- Dla ciebie wszystko.
Usiedliśmy na kanapie najdalszej od tej, na której siedzieli chłopaki z The Wanted. Melannie wtuliła się we mnie, a ja objąłem ją ramieniem.
- Kocham Cię i przepraszam - szepnąłem jej na ucho. - Za wszystko.

---------------------------
No i jest dwunasty. Przepraszam, że tak późno, ale jakoś nie miałam weny. A poza tym muszę się uczyć, ciągle jakieś sprawdziany, kartkówki etc.
Jeśli ten blog dociągnie tyle, jeśli ktoś będzie go w ogóle czytał (jeśli w ogóle ktoś to czyta), to we wakacje obiecuję pisać o więcej. Ale nie wiem, czy nie zakończę go niedługo. Zależy, czy będziecie komentować, czy nie. Inaczej to opowiadanie albo zostanie usunięte, albo będę na nim publikowała moje imaginy.
A tymczasem zapraszam na moje inne blogi: 
  1. Harrym i Natalii 
  2. Zayn'ie i Julii 
  3. Melannie i (jak sądzę) Zayn'ie 
  4. Julii i Niall'u

środa, 6 lutego 2013

Rozdział jedenasty

- Kochanie, obudź się - usłyszałam głos Harry'ego tuż nad moim uchem.
- Jeszcze udajesz? - wyszeptałam pytanie.
- No, pomyślałem, żeby może to trochę przeciągnąć. Uwielbiam patrzeć, jak Horana zżerają nerwy. To taki przyjemny widok.
- Nie mów tak!
- Dobrze, dobrze, kochanie.
- Chodźmy na dół. Spakowałem twoje rzeczy, a za dwie godziny powinnaś być u znajomych.
- Dzięki, kochany jesteś.
- A całusa dostanę? - zapytał głośno, a później szepnął: - Ktoś idzie.
Szybko pocałowałam go w usta, a zanim się od siebie odsunęliśmy, do pokoju wszedł Niall. Spojrzał gniewnie na Harry'ego, a później podszedł do biurka, wziął z niego laptopa i wrócił na dół.
- Widzę, że cię męczy to udawanie - szepnął Harry. - Czujesz coś do niego.
- Nie - skłamałam.
- Przecież widzę. Przyjdź dziś wieczorem i powiemy im prawdę.
- Wolę powiedzieć tylko Niallowi.
- No dobra, powiemy tylko jemu. Ha, wiedziałem, że go kochasz!
- Cicho, nie może usłyszeć.
- Czemu? Przecież będzie nawet lepiej jak usłyszy. A może właśnie on czuje do ciebie to samo.
- Na pewno nie. Idę się przebrać.
Wyjęłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam szybką kąpiel, założyłam to, poczesałam włosy i zeszłam na dół. Chłopcy siedzieli w salonie.
Wszyscy spojrzeli na mnie, a Louis przerzucał wzrok ze mnie na Harry'ego, z Harry'ego na mnie. Przyznam, że czułam się trochę nieswojo, zwłaszcza, że Styles nic nie mówił. A to miało wyglądać prawdziwie. Poza tym nigdy nie szczędził sobie uwag.
I wtedy coś zrozumiałam. Wczoraj wieczorem "pokłóciliśmy" się. Zrobiłam smutną minę i usiadłam po przeciwnej stronie kanapy niż Harry.
- Nie dziwię mu się, że jest na ciebie zły - zaczął Louis. - Na jego miejscu też bym był. Na ciebie i na Horana. Jak mogliście mu zrobić coś takiego?
- Odwal się, dobra?! - uniosłam się. - Nic nie zrobiliśmy, a ty lepiej zajmij się swoim tyłkiem. Nie wtrącaj się w sprawy innych, okey?!
- Mówię tylko, że bardzo go zraniliście.
- A zapytałeś nas czy to prawda?! Nie! Bo Święty Louis Tomlinson wie najlepiej! Wiecie co?! Mam was wszystkich serdecznie dość.
- Ej, co tak wrzeszczysz, siora? - do salonu wszedł Justin z Seleną.
- Spadaj - powiedziałam, mijając ich.
Wbiegłam na górę. Dopiero kiedy znalazłam się w swoim pokoju, uśmiechnęłam się. Wzięłam walizki, laptopa i już chciałam zejść na dół, kiedy w drzwiach stanął Zayn.
- Przesuń się - warknęłam.
- Nie - powiedział spokojnie. - Chcę pogadać.
- Nie ma o czym. Podobno skrzywdziłam Harry'ego. Nikt z was nie chce mnie tu więcej widzieć. W takim razie wyprowadzam się już wcześniej.
- To nieprawda, że nikt z nas cię tu nie chce. Justin cię tu chce, Selena cię tu chce, ja cię tu chce... Niall też.
- Niall?
- No... Miałem ci tego nie mówić, ale podobasz mu się. Jak zobaczył to zdjęcie w tej gazecie, bardzo się cieszył, ale chłopcy kazali mu udawać niezadowolenie. Wiesz, jak ciebie nie ma, on nie może przestać o tobie mówić, kocha cię.
- Ja... Idę, na razie.
Ominęłam Malika i zeszłam po schodach na dół. Jakaś część mnie kazała mi wyjść z tego domu i nigdy nie wrócić, a druga część kazała mi zostać.
- To na razie! - krzyknęłam na cały dom i wyszłam.
- Melannie, stój! - usłyszałam Harry'ego, podbiegł do mnie. - Odwiozę cię.
- Okey.
Wsiedliśmy do jego samochodu i Harry odwiózł mnie do domu moich starych przyjaciół.
- O czwartej przyjadę z Niallem - powiedział, gdy zatrzymał samochód.
- Jasne, jeszcze raz dzięki - uśmiechnęłam się do niego.
- Za co ty mi dziękujesz?
- Za wszystko. Wiem, że chłopcy mnie nie lubią, ale ty jesteś zupełnie inny.
- Zayn i Niall też cię lubią. Nawet bardziej niż ci się zdaje.
- To pa.
- Pa.
Wysiadłam z samochodu, wyjęłam wszystko z bagażnika i ruszyłam w stronę domu. Ciekawa byłam, kto teraz mieszka nad nimi.
Nie musiałam nawet pukać. Przed domem stała Am z Danem. Podeszłam do nich i przywitałam się z nimi. Kiedy weszliśmy do środka, zobaczyłam... chłopaków z The Wanted?! Nie cierpiałam ich... Nie chciałam, żeby byli naszymi sąsiadami, a właściwie współlokatorami. Najgorsze było to, że obok nich siedział nie kto inny jak Dic. I spokojnie sobie z nimi gawędził.
W dodatku, jak na złość, Am i Dan usiedli obok nich. No, nie miałam wyjścia, zrobiłam to samo.
Nagle mój telefon zadzwonił. Spojrzałam na wyświetlacz.
- Kto dzwoni? - zaciekawiła się Am.
- Harry - odpowiedziałam.
- Czego może chcieć?
- Nie wiem. Ale zaraz się dowiem.
Odeszłam parę kroków i odebrałam telefon.
- Mel, Niall do ciebie jedzie - Harry mówił strasznie szybko. - Przed chwilą wrócił do domu, nie mam pojęcia, gdzie był. Pytał czy może przypadkiem nie wróciłaś tutaj, ale jak dowiedział się, że nie, wybiegł z domu. Wyglądał na wkurzonego.
- Ale czemu miałby być wkurzony?
- Nie wiem - po jego słowach usłyszałam pukanie do drzwi.
- Ja też nie, ale czuję, że zaraz się dowiem. Pa.
- Pa.
Schowałam telefon do kieszeni i podeszłam do drzwi. Głośno przełknęłam ślinę i je otworzyłam.
- Musimy porozmawiać - oznajmił oschle Niall i wszedł do środka.
- O co chodzi? - zapytałam.
- Nie żartuj sobie. Dobrze wiesz, o co chodzi.
- Nie, nie wiem. Niall, mógłbyś sprostować?
- Pewnie, że mogę: Z NAMI KONIEC!
- Co?
- Sądzę, że wyraźnie usłyszałaś.
- Ale... ale... dlaczego?
- Już ty dobrze wiesz, dlaczego.
Po tych słowach już więcej go nie widziałam. Łzy zaczęły same spływać mi po policzkach. Powoli osunęłam się po ścianie na podłogę. Nie wierzyłam, że to się stało. O co mu w ogóle chodziło? Gdzie był, gdy Harry odwoził mnie tutaj? Co miałam wiedzieć?
- Lan, będzie dobrze - Am mnie objęła.
- Nie, Am - powiedziałam przez łzy. - Nie będzie dobrze. Ja go kocham, nie rozumiesz?! Kocham go jak cholera! A on tak po prostu... - to słowo nie chciało mi przejść przez gardło. - ...zrywa.
- Znajdziesz sobie innego, uwierz.
- Ale ja nie chcę innego. Ja chcę jego.
- Teraz to zachowujesz się jak dziecko, któremu zepsuła się zabawka - podszedł do nas jeden z TW.
- Spadaj! - warknęłam.
- Bo co? Bo mówię prawdę?
- A ja mam inne, racjonalne wyjaśnienie - wtrącił inny. - Zerwał z tobą, bo byłaś zabawką w jego rękach. Tak naprawdę cię nie kochał. Chciał się tylko pobawić i tyle.
- Nie wtrącajcie się w nieswoje sprawy, dobra?! - prawie krzyknęłam.
Wyjęłam telefon z kieszeni i wstukałam odpowiedni numer. Pierwszy sygnał. Drugi. Trzeci. Odebrał.
- Harry, możesz tu przyjechać? - zapytałam przez łzy.
- Ty płaczesz?
- Nie, po prostu... ja... dobra, tak, płaczę.
- Będę za pięć minut, razem z resztą chłopaków - oznajmił i rozłączył się.
Po co reszta chłopaków? Wystarczył on. Przecież inni mnie nie rozumieli. Tak jak mówił, zjawili się po pięciu minutach.
- Siora - Justin przy wejściu mnie przytulił. - Co się stało?
- On... ja... - nie umiałam powiedzieć nic innego.
- Cholera! Ja to powiem - wtrącił Harry. - Udawaliśmy ten nasz cholerny związek. Chcieliśmy się na was odegrać za wszystko, wrobić Nialla.
- Ale co ma do rzeczy to, że Mel płacze? - zapytał Zayn.
- Ja... - próbowałam. - ...On... My...Razem...
- Kochana! - do domu wbiegła Selena. - Nie płacz, będzie dobrze. Co się w ogóle stało?
- Cholera! - krzyknęłam w końcu. - Zerwał ze mną!
- Kto?
- Jak to "kto", do cholery?! Niall!
- To wy byliście razem?
- Tak. Ukrywaliśmy to przed wszystkimi.
- Już dobrze, nie martw się - pocieszał mnie Jus. - Masz jeszcze nas. My cię nigdy nie zostawimy.
- Powiedzcie mi jedno - poprosiłam. - Gdzie on był, jak Harry mnie odwoził?
- On - Justin spojrzał na chłopaków, a Zayn, Liam i Lou kiwnęli głowami. - Pojechał do Evelin. Poprosiła go o spotkanie, mówiła, że ma do niego ważną sprawę. Kiedy wrócił, pytał czy przypadkiem nie zmieniłaś zdania, ale kiedy usłyszał odpowiedź "nie", wybiegł z domu. Teraz już wiem, po co.



--------------------------------------------
 Heyoo, na blogu:
www.everything-bout-you.blogspot.com
rozdział pojawi się, mam nadzieję, jeszcze w tym tygodniu.
Teraz taki mały szantażyk:
5 komentarzy = następny rozdział 

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział dziesiąty

Gdy obudziłam się rano, czułam, że się do kogoś tulę. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam...Harrego?! Co on tu robi? Czemu się do niego tulę? W ogóle gdzie jest Niall?
- Hey kochanie - uśmiechnął się zalotnie.
- Cześć pajacu - powiedziałam i chciałam wstać z łóżka, ale chwycił mnie w pasie i nie chciał puścić. - Puść mnie. Jak Niall tu przyjdzie, to...
- Co znów ja? - do pokoju wszedł Horan.
- Widzisz? Mówiłam. Puszczaj, pajacu.
- Widzę, że pierwsza kłótnia za wami...
- Co?! Jaka kłótnia?! Ja pierdole, Niall, ogarnij się.
- Ja się mam ogarnąć? Przecież to ty kłócisz się ze swoim chłopakiem.
- To nie... A tak, przepraszam, właściwie masz rację. Kocham cię, Harry. I przepraszam za to - pocałowałam Lokowatego w policzek.
- Mmm... wybaczam - uśmiechnął się.
- Ja wezmę tylko to, co miałem wziąć i nie przeszkadzam - wtrącił Nialler.
Z szuflady wyciągnął kabel od aparatu i wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Czym prędzej odsunęłam się od Styles'a.
- A teraz mów, czyj to pomysł - rozkazałam.
- Ale jaki pomysł, kochanie? - udawał głupka.
- Nie zgrywaj się! Wiem, co dziś za dzień.
- No dobra... Justina. A Niall się zgodził.
- Dobra, kochanie. No to pomożesz mi się na nich odegrać.
- A w jaki sposób chcesz to zrobić?
- Przez resztę dnia będziemy udawać, że jesteśmy parą, jasne?
- Okeeey!
- A teraz wyjdź, bo chcę się przebrać.
- Swojego chłopaka nie musisz się wstydzić.
- Dobra, to idę do łazienki.
- Porywam cię dzisiaj na obiad do restauracji, a później na imprezę, na którą idą też chłopcy.
- Jasne. Czyli jakąś sukienkę, tak?
- Tak.
Wyjęłam z szafy moją ulubioną sukienkę, baleriny, wisiorek, który dostałam od Nicolle na osiemnastkę i poszłam do łazienki. Przebrałam się, zrobiłam sobie lekki makijaż i wróciłam do pokoju, w którym czekał Harry.
- Ślicznie wyglądasz - skomentował.
- Wiem, że i tak mnie nie lubisz - zaśmiałam się. - Ale dzięki.
- A skąd wiesz, że cię nie lubię?
- Louis mi powiedział.
- Louis mówił za siebie. A ja cię baaardzo lubię. Słuchaj...Wy chyba nie jesteście na poważnie z Niallem parą?
- Nie, coś ty. Tamten pocałunek był tak tylko dla śmiechu.
- Uff, to dobrze. Znaczy, nie to, że nie chciałbym, żebyście byli razem, ale ja... Ehh, nie ważne...
- Idziemy?
- Zejdź już na dół, pochwal się chłopakom gdzie się wybieramy, a ja idę się przebrać w coś eleganckiego.
- Zwykła koszula w kratę może być - powiedziałam, wychodząc z pokoju.
Powoli zeszłam na dół. Zerknęłam do salonu. Nikogo. Chyba wiem, gdzie się wszyscy podziewają. Weszłam do kuchni... No proszę, jak na zawołanie. Tak mało czasu ich znam, a już tyle o nich wiem.
- Cześć wszystkim - uśmiechnęłam się.
- Ooo, laska - skomentował mój wygląd Zayn. - Jakaś ty piękna.
- Dziękuję.
- A dokąd to się wybierasz? - zapytał Justin.
- A wiecie, Harry zaprosił mnie do restauracji...
- Co?! - Niall zakrztusił się sokiem, który właśnie pił.
- No chyba słyszałeś. Idziemy do restauracji. A ty co taki? Przecież nie jesteś moim chłopakiem, tylko kolegą... Mogę umawiać się z kim chcę.
- No praktycznie tak... ale, widzisz...
- Idziemy? - do pomieszczenia wszedł Hazza.
- A mogę zjeść śniadanie? - zapytałam.
- I tak za chwilę będziesz jadła.
- Wiesz, znając mnie, to nie pójdziemy od razu do restauracji, ale jeszcze na jakiś spacerek i tak nam się to przeciągnie, że w restauracji znajdziemy się dopiero wieczorem.
- No dobra. Ale szybko. Co moje słońce chce na śniadanko?
- A właściwie to ja powinnam ciebie o to zapytać. Ja przygotuję, bo ty zepsujesz - wystawiłam mu język.
- W takim razie poproszę płatki z mlekiem.
- Już się robi.
Nalałam mleko do garnka i czekałam aż się przygrzeje. Kiedy było już wystarczająco ciepłe, wylałam je do dwóch misek z płatkami. Postawiłam je na stole i spojrzałam na Nialla, który patrzył na Harrego ze złością.
- Siadasz? - Styles poklepał swoje kolana.
- Jasne - usiadłam mu na kolana, a ręce oplotłam wokół jego szyi.
Siedzieliśmy tak, patrząc sobie nawzajem w oczy. W końcu nie wytrzymałam i odwróciłam wzrok. Nie chciałam, żeby doszło do pocałunku. Wzięłam do rąk miskę z płatkami i zaczęłam jeść. Czułam na sobie spojrzenia innych, ale nie zwracałam na to uwagi. No, mają za swoje. A na pewno ucieszą się, jak im powiem, co zamierzam zrobić.
- Słuchajcie, tak sobie myślałam - zaczęłam. - I wracam do przyjaciół.
- Co? - zdziwili się wszyscy.
- Nie widziałam się z nimi od dawna, a czuję, że nie chcą tu przychodzić ze względu na was. Tak więc, pójdę znów do nich mieszkać. Ale będę cię odwiedzać, Justin, o to nie musisz się bać.
- Ale nie możesz się wyprowadzić - sprzeciwił się mój brat.
- Wiesz, właściwie to nawet będzie lepiej. Chłopcy nie za bardzo mnie lubią, więc... Mam już spakowane rzeczy, jutro z samego rana przeniosę wszystko do nich.
- Ale my cię lubimy - powiedział Zayn, wstając.
- Zayn, zamknij się! - krzyknął na niego Louis.
- Nie, nie zamknę się. Już długo to ukrywaliśmy, więcej nie można.
- Jak to powiesz, to cię zamorduję!
- A ja mu w tym pomogę - dołączył się Harry.
- Znamy cię - oznajmił Malik. - Ktoś przesłał nam w liście twoje zdjęcie trzy lata temu, niestety nie podpisał się. Jak tylko zobaczyliśmy tą fotkę, pomyśleliśmy, że musisz być strasznie miła. Nawet jak cię nie znaliśmy, to i tak cię lubiliśmy.
- Czyli, że udawaliście? - zapytałam.
- Tak/Nie - powiedzieli równo Zayn i Louis.
- To tak czy nie?
- No dobra, tak, udawaliśmy - powiedział zrezygnowany Tomlinson.
- Dobra, nie ma co - wtrącił Styles. - Chodź kochanie. Skończyliśmy, więc możemy iść.
Wstaliśmy i wyszliśmy z domu. Przez chwilę szliśmy w milczeniu, ale gdy znaleźliśmy się poza polem widzenia i słyszenia chłopaków, wybuchnęliśmy śmiechem.
- Dalej nie wiem, jak mogli się na to nabrać - śmiałam się.
- Ja też nie - przyznał Harry przez śmiech. - Eyy, to nie są przypadkiem ci twoi znajomi?
- Tak, to oni.
- Jak chcesz, to możesz się z nimi przywitać.
- Eee, nie. Od jutra i tak będę widywała ich codziennie, więc... Chodźmy dalej.
W końcu doszliśmy do restauracji. Tak jak przewidywałam, dotarliśmy tam dopiero wieczorem. Zamówiliśmy sobie dwa talerze spaghetti i zaczęliśmy rozmawiać. Dużo się o sobie nawzajem dowiedzieliśmy.
Kiedy wróciliśmy do domu, czekała nas mała niespodzianka. Wszyscy siedzieli w salonie, pochylając się nad stolikiem. Nic nie mówili.
- Co jest? - zapytał Hazza.
- Patrz - powiedział Louis.
- Co kurwa?! - krzyknął Harry, spojrzawszy na gazetę. - To na pewno jest photoshop!
- Nie, to nie photoshop - oznajmił Zayn, podając mi gazetę.
Ujrzawszy w niej zdjęcie, na którym Niall trzyma mnie za rękę, zrobiłam wytrzeszcza. Spojrzałam dyskretnie na Horana, a później na Styles'a.
- Wyjaśnisz mi, co to znaczy?! - zapytał Lokowaty.
- Harry, ja... nie wiem - skłamałam.
- A myślałem, że mogę ci zaufać, zakochałem się! - krzyknął i pobiegł do swojego pokoju.
Chciałam za nim pobiec, ale nie umiałam. Coś trzymało mnie przy Niallu. Ale w ogóle, to ten związek jest udawany, więc po co mam za nim biec? Nie ogarniam mojego toku myślenia.
- I kurwa ci zajebani reporterzy! - krzyknęłam po polsku.
Tylko na to było mnie stać. Niall myślał, że ja jestem z Harrym, Harry udawał mojego chłopaka, cały świat wiedział, że jestem w związku z Horanem. No pięknie! Co jeszcze może mi się przytrafić?! Może tramwaj mnie przejedzie?
- Brawo za zniszczenie Harremu związku i w ogóle życia - powiedział Louis ze złością.
- Odwal się! - krzyknęłam na niego.
Pobiegłam za Harrym na górę. O dziwo, chłopaka nie było w jego pokoju. Pomyślałam, że może jest w łazience, więc poszłam do siebie i o mało co serce mi nie wyskoczyło.
- Niezła akcja, no nie? - uśmiechnął się Styles.
- Z tym to się zgodzę, ale nie wiem, skąd wzięło się to zdjęcie.
- Mnie nie pytaj, wiem tyle, co ty. Czyli nic.
- Taaa. Idę spać. Dobranoc - rzuciłam się na łóżko.
- Bez kąpieli?
- Rano się wykąpię. Dobranoc.
- Dobranoc.


--------------------------------
 No więc jest. Tak jak mówiłam, Melannie i jej przyjaciele są też w moim drugim blogu:
Jest on podobny do tego, ale nie jest taki sam. Aktualnie piszę pierwszy rozdział, prologu nie będzie. Naprawdę serdecznie zapraszam do czytania ;* 

czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział dziewiąty

Następnego dnia obudził mnie dźwięk telefonu. Nie patrząc na wyświetlacz, odebrałam.
- Halo?
- Hej, Melannie - usłyszałam. - Z tej strony Drew. Pamiętasz o naszym dzisiejszym spotkaniu?
- Tak, pamiętam.
- No to widzimy się za dwie godziny. Do zobaczenia i przepraszam, jeśli ci w czymś przeszkodziłem.
- Nie, szkodzi. Pa.
- Pa.
Rozłączyłam się i zeszłam na dół. To prawda, że jest już dwunasta? Ach tak, poszłam późno spać. Weszłam do kuchni, gdzie wszyscy siedzieli przy stole. No, oprócz Justina i Seleny.
- Heeey beeejbe - uśmiechnął się zalotnie Harry.
- Cześć wszystkim - powiedziałam i usiadłam koło Nialla.
- Jak się spało? - zapytał Louis.
- Dobrze, czemu pytasz?
- A wiesz, wszystko słyszeliśmy - oznajmił Harry. - I nie jesteśmy zadowoleni.
- Co? - zapytałam zdezorientowana. - Ale co słyszeliście?
- Oj, nie zgrywaj się. Ty dobrze wiesz co.
- Co wie? - Justin właśnie wszedł do kuchni.
- A no przeżyli cudowną noc z naszym Głodomorkiem - zaśmiał się Lokowaty.
- Spadaj! - prawie krzyknęłam. - Nic między nami nie ma. Jesteśmy tylko znajomymi.
- Taaa, jasne. Uważaj, bo uwierzę.
- Mówię prawdę.
- W takim razie, skoro nic między wami nie ma, to mnie pocałuj. Ale w usta. I dłuuugo.
- Nie, fuuuj! Jesteś obleśny, nie będę się z tobą całować.
- Czyli jesteś z Horankieem!
Spojrzałam dyskretnie na Blondyna, który lekko kiwnął głową na znak, żebym to zrobiła. Szybko wstałam i podeszłam do Lokowatego. Pocałowałam go, a gdy już się od niego odsunęłam, wróciłam na swoje miejsce.
- I co? - zapytałam. - Nadal nie wierzysz, że jestem sama?
- Teraz to już wierzę - przyznał. - I zaczynam cię lubić.
- A my cię nie lubimy - wtrącił Louis.
- Będziecie musieli - oznajmił Justin. - Melannie będzie z nami mieszkała.
- Cholera! - krzyknął nagle Zayn. - Ujebałem sobie palec nożem!
- Zayn, jak ty się wyrażasz? - zwrócił mu uwagę Liam. - Nie mów tak brzydko, bo tu jest siostra Justina.
- Hahahaha - wybuchnęłam śmiechem. - No i co z tego, że tu jestem? Hahahaha przecież może mówić jak chce hahahaha
- A ty z czego się śmiejesz?
- Bo ujebał sobie palec nożem! Hahahaha! Tak to jest jak się posługiwać nożem nie umie.
- A właśnie, że umiem! - krzyknął Zayn.
- Ej, co wy tak krzyczycie? - zapytała Sel, wchodząc do pomieszczenia.
- Selena, dobrze, że jesteś - powiedział Zayn. - Prawda, że umiem posługiwać się nożem?
- Yyy...nooo...ten tego...tu bym się kłóciła.
- Cooo? I ty przeciwko mnie?
- Jak widać - zaśmiała się i przybiła mi piątkę.
- Chłopaki, już czas na nas - oznajmił Liam. - Wywiad zaczyna się za piętnaście minut.
Wszyscy, jak na komendę, podnieśli się ze swoich miejsc i ruszyli w stronę wyjścia. Po chwili jednak usłyszałam, jak Niall mówi, że idzie do kuchni po coś do jedzenia, a minutę później stał obok mnie. Wziął ze stołu jedną kanapkę i delikatnie mnie pocałował.
- Będę tęsknił - szepnął.
- To tylko trzy godziny - uśmiechnęłam się.
- A nieprawda. Bo dla mnie to cała wieczność.
- Lepiej już idź.
Chłopcy wyszli, a później w kuchni znów pojawił się Justin z Seleną. Popatrzyli na mnie z niedowierzaniem, a ja nie wiedziałam o co kaman.
- Coo? - zapytałam.
- Co jest między tobą a Niallem? - odpowiedział pytaniem Jus.
- Nic - skłamałam. - A co by miało być? Jesteśmy przyjaciółmi.
- Coś nie chce mi się wierzyć.
- Mówię poważnie. A teraz wybaczcie, idę się przebrać. Mam spotkanie ze znajomymi.
Poszłam do pokoju i wyjęłam z szafy białą bluzkę, czerwoną bejsbolówkę i czarne rurki, a do tego białe tenisówki. Poszłam do łazienki, wzięłam dłuższą kąpiel i wskoczyłam w ubrania. Kiedy spojrzałam na zegarek, była 13.45. Szybko wyszłam z domu i poszłam w stronę miejsca, w którym mieliśmy się spotkać.
- Cześć - uśmiechnął się Drew.
- Cześć - odwzajemniłam uśmiech.
- To co? Idziemy do tej restauracji, co wczoraj?
- Pewnie.
Poszliśmy w kierunku restauracji w ciszy. Kiedy doszliśmy, zamówiliśmy sobie dwie kawy i zaczęliśmy rozmawiać. Drew był całkiem miły, nie to, co niektóre gwiazdy. Oczywiście, Selena, Justin i Niall też byli mili. Dużo się o sobie nawzajem dowiedzieliśmy. Nagle ktoś nam przerwał:
- Lan, możemy porozmawiać?
- Nie mamy o czym - powiedziałam, patrząc na Dika.
- Ależ mamy - znów mnie pocałował.
Odepchnęłam go od siebie i spojrzałam na Drew. Miał minę, jakby zobaczył ducha. Ale nie przejmowałam się tym.
- Spadaj ode mnie - zwróciłam się do Dika po polsku. - Mam chłopaka i nie zamierzam tego zmieniać.
- A ten facet to co? - zapytał. - Umawiasz się z innymi za plecami tamtego lalusia? Nieźle, nieźle. Nigdy cię o to nie podejrzewałem.
- Spadaj!
Dic odszedł, zostawiając mnie samą z Drew. Po chwili chłopak zapłacił i odprowadził mnie do domu. Kiedy weszłam do budynku, zobaczyłam zdenerwowanego Nialla.
- Coś się stało? - zapytałam.
- Może ty mi powiesz? - odpowiedział podniesionym głosem. - Co tu robił ten cały Drew?
- Odprowadził mnie - mówiłam przybita. - Byłam w parku, kiedy spotkałam Dika. Znów zaczął mnie całować, ale Drew akurat przechodził i pomógł mi. Później zaproponował, że odprowadzi mnie do domu.
- Taa jasne. Uważaj, bo uwierzę w tą historyjkę. Z nami koniec.
- Co? Niall, ale ja mówię prawdę.
- Powiedziałem.
Przez chwilę stałam, wgapiając się w niego. Czułam, jak łzy spływają mi po policzkach, ale nie reagowałam. Przez te parę dni zdążyłam się w nim zakochać, a on teraz tak po prostu zrywa przez to, że Drew odprowadził mnie do domu? Nie rozumiem.
Kiedy poczułam, że nie potrafię już więcej powstrzymywać płaczu, pobiegłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zakryłam twarz poduszką. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje. Czemu zawsze wszystko, co najgorsze, musi spotykać właśnie mnie? Czemu nie mogę żyć jak inni? Może tak chciał los?
Usłyszałam, że drzwi pokoju się otwierają, a później zamykają. Pomyślałam, że to Niall, więc nie reagowałam, dalej beczałam w poduszkę. Dopiero gdy poczułam, że ktoś gładzi mnie po głowie, spojrzałam na tą osobę. Selena. Patrzyła na mnie smutno, nic nie mówiła.
- Słyszałaś wszystko? - zapytałam, na co kiwnęła głową. - Kochałam go...
- Ja wiem - przerwała mi. - I wiem też, że nie umawiałabyś się z innym za jego plecami. Słuchaj, powiedziałam Justinowi o tym, co jest...było między wami. Teraz z nim rozmawia. Próbuje go przekonać, że mówiłaś prawdę.
- Nie, Selena. To nic nie da. I tak nie uwierzy.
Drzwi znów się otworzyły i do pokoju wszedł Justin z Niallem. Ten drugi miał zdenerwowaną minę. Wiedziałam, że nie zanosi się na nic dobrego. Ale nie mogłam teraz sobie stąd pójść. Leżałam wtulona w poduszkę i ani myślałam się ruszyć. Blondyn usiadł na swoim łóżku i patrzył na mnie, nie mrugając. Justin i Selena tylko przerzucali wzrok ze mnie na niego. W końcu chłopak wstał, podszedł do mojego łóżka i usiadł obok mnie.
- Przepraszam - szepnął mi do ucha. - Kocham cię.
Na jego słowa mimowolnie się uśmiechnęłam. Nic nie odpowiedziałam, tylko wpatrywałam się w niego tępo. Ten moment ciszy zepsuli chłopcy, wbiegając do pokoju, wrzeszcząc. Kiedy zobaczyli, że płakałam, ucichli.
- Co się stało? - zapytał Liam.
- Nieważne - odpowiedział Justin. - A wam co znowu?
- A no nasz nowy teledysk do "Live While We're Young" obejrzało ponad osiemdziesiąt tysięcy ludzi!
- Gratulacje.
- Dzięki.
Chłopcy zaczęli się wydurniać, a po chwili mi też przeszedł już zły humor i dołączyłam do nich. Śmialiśmy się i wydurnialiśmy bez granic. Skończyło się bitwą na poduszki i tym, że wylądowałam na łóżku, a Niall na mnie. Przyznam, dziwnie to wyglądało.
- Uuu, a jednak miałem rację - zaśmiał się Harry.
Zaśmialiśmy się, a później postanowiliśmy zrobić Harremu małego psikusa i pocałowaliśmy się. Baaaaaaaardzo długo i namiętnie. A kiedy się od siebie odsunęliśmy, spojrzeliśmy na niego. Miał baaaaardzo zdziwioną minę. Wszyscy zaczęli się śmiać. Chyba wzięli to na żarty. Tylko ja, Niall, Selena i Justin wiedzieliśmy, jaka jest prawda.


--------------------
Hey, przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale zapomniałam hasła do tego konta. Dziś znalazłam kartkę, na której miałam je zapisane i postanowiłam kontynuować bloga.
Jeśli polubiliście Melannie i jej przyjaciół, przyjaciółka namówiła mnie na kolejnego bloga, którego znajdziecie pod adresem:
www.everything-bout-you.blogspot.com
  Mam nadzieję, że się podoba i spodoba ;*

środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział ósmy

- Okey, koniec nagrań - powiedziała Sel, która właśnie do nas podeszła. - Teraz czas, żebyście poznali moich przyjaciół.
Do nas podeszła grupa ludzi. Wszyscy się uśmiechali. Oprócz jednej osoby. Blondynka o niebieskich oczach patrzyła na mnie z nienawiścią, a zwłaszcza, że Niall cały czas mnie obejmował.
- Nie wiesz, czemu ta blondyna patrzy na ciebie z nienawiścią? - szepnął mi Niall do ucha.
- Nie wiem - odszepnęłam. - Może się jej podobasz.
- Więc... Ten przystojniak to Drew - pokazała na ciemnego blondyna o niebieskich oczach. Później wskazała blondynkę o niebieskich oczach: - To Emily. Ta blondynka w okularach to Jessica. Ciemna blondynka o niebieskich oczach to Katharine. Przystojny szatyn to Marcus. A ta blondynka to Nicole.
- Cześc - powiedzieli wszyscy.
- Cześc - odpowiedziałam. - Jestem Melannie, a to jest mój chłopak Niall.
Wszyscy uśmiechnęli się do Nialla, a on odwzajemnił uśmiech. Poszliśmy do pobliskiej restauracji.
- Więc - powiedział Drew. - Skąd się znacie z Sel?
- Znasz Justina? - odpowiedziała Selena pytaniem.
- No, twojego chłopaka, znam.
- Więc Justin to jest brat Melannie.
- No to - zwrócił się do mnie. - Muszę przyznac, fajnego masz brata.
- Jej, dzięki. - uśmiechnęłam się. - Właściwie sama go do niedawna nie znałam.
- Jak to?
- Mieszkałam w Polsce z inną rodziną. Słuchałam piosenek Justina, ale nie wiedziałam, że to mój brat. Wczoraj poznałam prawdziwego tatę, a dzisiaj Justina.
- No to teraz wszystko wiadome - wtrąciła blondyna, czyli Nicole. - Jakaś przybłęda, która nic nie znaczy w prawdziwym świecie. - po tych słowach zwróciła się do Nialla: - Czemu jesteś z nią, a nie z kimś równym sobie, na przykła ze mną?
- Nicole - powiedziała Selena. - Melannie nie jest żadną przybłędą. A poza tym co? Nie widzisz, że są szczęśliwi ze sobą? Nie psuj tego przez to, że tobie nie wyszło. - zwróciła się do nas: - Przepraszam za nią.
- Nic nie szkodzi - odpowiedziałam. - Słyszałam to już tysiące razy.
- Lan? - usłyszałam głos za sobą. Odwróciłam się.
- Co chcesz? - powiedziałam po polsku.
- Możemy porozmawiac? - zapytał Dic.
- Nie mamy o czym rozmawiac. Słuchaj, kocham Nialla i chcę byc z nim, nie z tobą. Przykro mi, ale musisz to zrozumiec. Jestem pewna, że znajdziesz sobie kogoś innego, lepszego ode mnie...
- Ja na prawdę chciałem porozmawiac.
- Przepraszam was na chwilę - zwróciłam się do siedzących przy stoliku.
- Iśc z tobą? - spytał Niall.
- Nie - odpowiedziałam. - Poradzę sobie. Nie martw się.
Odeszłam od stolika i podeszłam do Dika, który stał trochę dalej przy ścianie.
- Co chcesz? Co jest takie ważne, że nie mogłeś mówic przy stoliku? - zapytałam. - I skąd wiedziałeś, że tu będę?
- Domyśliłem się - odpowiedział. - A chciałem ci powiedziec coś bardzo ważnego.
Znów mnie zaczął całowac. Ale tym razem udało mi się wyrwac jego objęc. Uderzyłam go z całej siły w twarz.
- To wszystko co chciałeś mi powiedziec? - spytałam zdenerwowana.
Nie odpowiedział, więc wróciłam do stolika.
- Lan! - zawołał za mną Dic.
- Spadaj! - powiedziałam po polsku.
Więcej nie zwracałam na niego uwagi. Razem z przyjaciółmi Seleny świetnie się bawiliśmy. Oni byli na prawdę mili, oprócz Nicole.
Kiedy wyszliśmy w restauracji, podszedł do mnie Drew.
- Melannie, możemy porozmawiac? - zapytał.
- Jasne - odpowiedziałam.
Niall zostawił nas samych.
- Więc - zaczął Drew. - Ty serio jesteś z Niallem?
- Tak, a co?
- Nic, bo tak się zastanawiałem. Może byśmy się spotkali w któryś dzień?
- Ale tylko spotkanie? Nie żadna randka?
- Oczywiście, nie ma mowy o żadnej randce.
- No skoro zwykłe spotkanie, to chętnie. Kiedy?
- Jutro o czternastej, pasuje ci?
- Jasne, chłopcy mają wywiad, więc Okey.
- No to jesteśmy umówieni. Na razie.
- Pa.

sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział siódmy

- Melannie? - Niall usiadł na moim łóżku.
- Hm?
- Ja... Wiem, nie znamy się wystarczająco długo na takie wyznania, ale nie mogę wytrzymac. Muszę ci to powiedziec. To uczucie poczułam pierwszy raz wtedy jak cię obroniłem przed tamtym gościem. Od tego momentu musiałem się powstrzymywac, żeby cię nie pocałowac, ale już nie mogę dłużej tego w sobie tłumic. Chcę ci powiedziec, co na prawdę do ciebie czuję, jak bardzo cię kocham.
- Kochasz?
- Tak, kocham cię, Melannie.
- Ja też chciałam ci to powiedziec. Tylko bałam się reakcji.
Spojrzałam mu głęboko w oczy. W te błękitne oczy. Nie mogłam oderwac od nich wzroku. Czułam, jakbym zabłądziła w labiryncie. Nagle, ostrożnie i delikatnie dotknął swoimi ustami moich.
Do pokoju wszedł brunet o niebieskich oczach. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie znam ich imion.
- Wiedziałem! - wrzasnął i wybiegł z pokoju. - Chłopaki, miałem rację. Wygrałem zakład. Dawajcie dwie stówy. Są razem!
Razem z Niallem wybuchnęliśmy śmiechem. Z dołu dobiegł nas odgłos dzwonka do drzwi. To pewnie Jus już przyjechał. Założyłam wczorajsze ubrania. Wiedziałam, że nie będzie łatwo czuc się jak u siebie w domu swojego brata, ale na pewno jakoś sobie poradzimy. Zeszłam na dół, gdzie wszyscy już się zgromadzili. Pożegnałam się z każdym oprócz Dika, który siedział na kanapie patrząc z nienawiścią na Nialla.
Kiedy byliśmy już pod domem mojego brata, zobaczyłam piękną brunetkę stojącą u drzwi. Nie miała najmniejszych wątpliwości co do tego, kto to był. Wysiedliśmy z samochodu i wyjęliśmy walizki z bagażnika. Podeszliśmy do dziewczyny. Ja szłam na samym końcu razem z Niallem, który cały czas mnie obejmował.
- Sel - powiedział Jus. - Chłopaków już znasz.
- Tak - odpowiedziała dziewczyna. - Cześc.
- Cześc - uśmiechnęli się chłopcy.
- A to jest moja siostra, Melannie - Justin wskazał na mnie.
- Cześc, Melannie - uśmiechnęła się. - Jestem Selena Gomez.
- Tak, wiem. Oglądałam dużo filmów, w których występowałaś. Słyszałam, że teraz nagrywacie 'Monte Carlo'.
- Tak, jak chcesz ze mną pójśc po południu na plan to okey. Poznasz moich znajomych.
- Jasne, dzięki.
Weszliśmy do domu. Jus pokazał nam trzy pokoje, w których były po dwa łóżka. Mieliśmy wybrac sami, kto kogo chce w swoim pokoju. Ja oczywiście wybrałam Nialla. Blondyn powiedział mi, jak wszyscy chłopcy mają na imię. Brunet o prostych włosach i niebieskich oczach miał na imię Louis. Chłopak z burzą loków to Harry. Zayn to szatyn o brązowych oczach. Liam był brunetem o brązowych paczadłach.
Niall usiadł na moim łóżku i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Kocham Cię - szepnął.
- Ja cię też - odszepnęłam.
Jeszcze chwilę siedzieliśmy tak, patrząc się sobie w oczy. Nagle drzwi otworzyły się z rozmachem i do pokoju weszła Selena. Spojrzała na nas i się zarumieniła.
- Przepraszam - powiedziała. - Ale musimy już jechac na plan. Niall, jak chcesz to możesz iśc z nami.
- Jasne, dzięki - uśmiechnął się.
- Zdążymy się jeszcze przebrac? - zapytałam.
- Nie musicie się przebierac. Tak jest idealnie.
Wszyscy zeszliśmy na dół. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zobaczyłam tłumy stojące przed budynkiem, w którym są kręcone filmy. Puściłam rękę Nialla. Jednak on ją trzymał i nie puszczał.
- Co ty robisz? - zapytałam. - Chcesz, żeby w gazetach gadali? 'Niall Horan ma dziewczynę!' - świetny nagłówek.
- Zgadzam się. Nagłówek świetny. Ale nie chcę puszczac twojej ręki.
Przeszliśmy przez tłumy i weszliśmy do budynku.
- Później idziemy do restauracji - powiedziała Sel.
- Jasne - odpowiedzieliśmy razem z Niallem.
Kiedy zaczęły się nagrania, Selena musiała nas opuścic. Dziewczyna mojego brata grała Mary, którą po śmierci matki adoptowała kobieta o imieniu Dominique.

---------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało.
To może dodam dwa zdjęcia z filmu.

  Zdjęcie przedstawia Mary na balu

 Zdjęcie przedstawia Mary rozmawiającą z Joeyem w szkole