środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział ósmy

- Okey, koniec nagrań - powiedziała Sel, która właśnie do nas podeszła. - Teraz czas, żebyście poznali moich przyjaciół.
Do nas podeszła grupa ludzi. Wszyscy się uśmiechali. Oprócz jednej osoby. Blondynka o niebieskich oczach patrzyła na mnie z nienawiścią, a zwłaszcza, że Niall cały czas mnie obejmował.
- Nie wiesz, czemu ta blondyna patrzy na ciebie z nienawiścią? - szepnął mi Niall do ucha.
- Nie wiem - odszepnęłam. - Może się jej podobasz.
- Więc... Ten przystojniak to Drew - pokazała na ciemnego blondyna o niebieskich oczach. Później wskazała blondynkę o niebieskich oczach: - To Emily. Ta blondynka w okularach to Jessica. Ciemna blondynka o niebieskich oczach to Katharine. Przystojny szatyn to Marcus. A ta blondynka to Nicole.
- Cześc - powiedzieli wszyscy.
- Cześc - odpowiedziałam. - Jestem Melannie, a to jest mój chłopak Niall.
Wszyscy uśmiechnęli się do Nialla, a on odwzajemnił uśmiech. Poszliśmy do pobliskiej restauracji.
- Więc - powiedział Drew. - Skąd się znacie z Sel?
- Znasz Justina? - odpowiedziała Selena pytaniem.
- No, twojego chłopaka, znam.
- Więc Justin to jest brat Melannie.
- No to - zwrócił się do mnie. - Muszę przyznac, fajnego masz brata.
- Jej, dzięki. - uśmiechnęłam się. - Właściwie sama go do niedawna nie znałam.
- Jak to?
- Mieszkałam w Polsce z inną rodziną. Słuchałam piosenek Justina, ale nie wiedziałam, że to mój brat. Wczoraj poznałam prawdziwego tatę, a dzisiaj Justina.
- No to teraz wszystko wiadome - wtrąciła blondyna, czyli Nicole. - Jakaś przybłęda, która nic nie znaczy w prawdziwym świecie. - po tych słowach zwróciła się do Nialla: - Czemu jesteś z nią, a nie z kimś równym sobie, na przykła ze mną?
- Nicole - powiedziała Selena. - Melannie nie jest żadną przybłędą. A poza tym co? Nie widzisz, że są szczęśliwi ze sobą? Nie psuj tego przez to, że tobie nie wyszło. - zwróciła się do nas: - Przepraszam za nią.
- Nic nie szkodzi - odpowiedziałam. - Słyszałam to już tysiące razy.
- Lan? - usłyszałam głos za sobą. Odwróciłam się.
- Co chcesz? - powiedziałam po polsku.
- Możemy porozmawiac? - zapytał Dic.
- Nie mamy o czym rozmawiac. Słuchaj, kocham Nialla i chcę byc z nim, nie z tobą. Przykro mi, ale musisz to zrozumiec. Jestem pewna, że znajdziesz sobie kogoś innego, lepszego ode mnie...
- Ja na prawdę chciałem porozmawiac.
- Przepraszam was na chwilę - zwróciłam się do siedzących przy stoliku.
- Iśc z tobą? - spytał Niall.
- Nie - odpowiedziałam. - Poradzę sobie. Nie martw się.
Odeszłam od stolika i podeszłam do Dika, który stał trochę dalej przy ścianie.
- Co chcesz? Co jest takie ważne, że nie mogłeś mówic przy stoliku? - zapytałam. - I skąd wiedziałeś, że tu będę?
- Domyśliłem się - odpowiedział. - A chciałem ci powiedziec coś bardzo ważnego.
Znów mnie zaczął całowac. Ale tym razem udało mi się wyrwac jego objęc. Uderzyłam go z całej siły w twarz.
- To wszystko co chciałeś mi powiedziec? - spytałam zdenerwowana.
Nie odpowiedział, więc wróciłam do stolika.
- Lan! - zawołał za mną Dic.
- Spadaj! - powiedziałam po polsku.
Więcej nie zwracałam na niego uwagi. Razem z przyjaciółmi Seleny świetnie się bawiliśmy. Oni byli na prawdę mili, oprócz Nicole.
Kiedy wyszliśmy w restauracji, podszedł do mnie Drew.
- Melannie, możemy porozmawiac? - zapytał.
- Jasne - odpowiedziałam.
Niall zostawił nas samych.
- Więc - zaczął Drew. - Ty serio jesteś z Niallem?
- Tak, a co?
- Nic, bo tak się zastanawiałem. Może byśmy się spotkali w któryś dzień?
- Ale tylko spotkanie? Nie żadna randka?
- Oczywiście, nie ma mowy o żadnej randce.
- No skoro zwykłe spotkanie, to chętnie. Kiedy?
- Jutro o czternastej, pasuje ci?
- Jasne, chłopcy mają wywiad, więc Okey.
- No to jesteśmy umówieni. Na razie.
- Pa.

sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział siódmy

- Melannie? - Niall usiadł na moim łóżku.
- Hm?
- Ja... Wiem, nie znamy się wystarczająco długo na takie wyznania, ale nie mogę wytrzymac. Muszę ci to powiedziec. To uczucie poczułam pierwszy raz wtedy jak cię obroniłem przed tamtym gościem. Od tego momentu musiałem się powstrzymywac, żeby cię nie pocałowac, ale już nie mogę dłużej tego w sobie tłumic. Chcę ci powiedziec, co na prawdę do ciebie czuję, jak bardzo cię kocham.
- Kochasz?
- Tak, kocham cię, Melannie.
- Ja też chciałam ci to powiedziec. Tylko bałam się reakcji.
Spojrzałam mu głęboko w oczy. W te błękitne oczy. Nie mogłam oderwac od nich wzroku. Czułam, jakbym zabłądziła w labiryncie. Nagle, ostrożnie i delikatnie dotknął swoimi ustami moich.
Do pokoju wszedł brunet o niebieskich oczach. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie znam ich imion.
- Wiedziałem! - wrzasnął i wybiegł z pokoju. - Chłopaki, miałem rację. Wygrałem zakład. Dawajcie dwie stówy. Są razem!
Razem z Niallem wybuchnęliśmy śmiechem. Z dołu dobiegł nas odgłos dzwonka do drzwi. To pewnie Jus już przyjechał. Założyłam wczorajsze ubrania. Wiedziałam, że nie będzie łatwo czuc się jak u siebie w domu swojego brata, ale na pewno jakoś sobie poradzimy. Zeszłam na dół, gdzie wszyscy już się zgromadzili. Pożegnałam się z każdym oprócz Dika, który siedział na kanapie patrząc z nienawiścią na Nialla.
Kiedy byliśmy już pod domem mojego brata, zobaczyłam piękną brunetkę stojącą u drzwi. Nie miała najmniejszych wątpliwości co do tego, kto to był. Wysiedliśmy z samochodu i wyjęliśmy walizki z bagażnika. Podeszliśmy do dziewczyny. Ja szłam na samym końcu razem z Niallem, który cały czas mnie obejmował.
- Sel - powiedział Jus. - Chłopaków już znasz.
- Tak - odpowiedziała dziewczyna. - Cześc.
- Cześc - uśmiechnęli się chłopcy.
- A to jest moja siostra, Melannie - Justin wskazał na mnie.
- Cześc, Melannie - uśmiechnęła się. - Jestem Selena Gomez.
- Tak, wiem. Oglądałam dużo filmów, w których występowałaś. Słyszałam, że teraz nagrywacie 'Monte Carlo'.
- Tak, jak chcesz ze mną pójśc po południu na plan to okey. Poznasz moich znajomych.
- Jasne, dzięki.
Weszliśmy do domu. Jus pokazał nam trzy pokoje, w których były po dwa łóżka. Mieliśmy wybrac sami, kto kogo chce w swoim pokoju. Ja oczywiście wybrałam Nialla. Blondyn powiedział mi, jak wszyscy chłopcy mają na imię. Brunet o prostych włosach i niebieskich oczach miał na imię Louis. Chłopak z burzą loków to Harry. Zayn to szatyn o brązowych oczach. Liam był brunetem o brązowych paczadłach.
Niall usiadł na moim łóżku i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Kocham Cię - szepnął.
- Ja cię też - odszepnęłam.
Jeszcze chwilę siedzieliśmy tak, patrząc się sobie w oczy. Nagle drzwi otworzyły się z rozmachem i do pokoju weszła Selena. Spojrzała na nas i się zarumieniła.
- Przepraszam - powiedziała. - Ale musimy już jechac na plan. Niall, jak chcesz to możesz iśc z nami.
- Jasne, dzięki - uśmiechnął się.
- Zdążymy się jeszcze przebrac? - zapytałam.
- Nie musicie się przebierac. Tak jest idealnie.
Wszyscy zeszliśmy na dół. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zobaczyłam tłumy stojące przed budynkiem, w którym są kręcone filmy. Puściłam rękę Nialla. Jednak on ją trzymał i nie puszczał.
- Co ty robisz? - zapytałam. - Chcesz, żeby w gazetach gadali? 'Niall Horan ma dziewczynę!' - świetny nagłówek.
- Zgadzam się. Nagłówek świetny. Ale nie chcę puszczac twojej ręki.
Przeszliśmy przez tłumy i weszliśmy do budynku.
- Później idziemy do restauracji - powiedziała Sel.
- Jasne - odpowiedzieliśmy razem z Niallem.
Kiedy zaczęły się nagrania, Selena musiała nas opuścic. Dziewczyna mojego brata grała Mary, którą po śmierci matki adoptowała kobieta o imieniu Dominique.

---------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało.
To może dodam dwa zdjęcia z filmu.

  Zdjęcie przedstawia Mary na balu

 Zdjęcie przedstawia Mary rozmawiającą z Joeyem w szkole

piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział szósty

Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju. Od razu pomyślałam, że to będzie dobry dzień. Postanowiłam pójśc na dłuuugi spacer. Założyłam zwykłe czerwone rurki, białą bluzkę i za dużą niebieską bluzę. Wyszłam z domu. Poszłam na miasto. Miałam poznac mojego brata. Kiedy przyszłam na miejsce, był tam już tata. Obok niego stał jakiś ciemny blondyn o piwnych oczach .. to Justin Bieber! Podeszłam do nich powoli.
- Cześc, tato - przywitałam się z mężczyzną.
- Hej, córciu - uśmiechnął się ojciec. - To jest twój brat, Justin.
- Cześc - uśmiechnął się.
- Cześc, jestem Melannie - odwzajemniłam uśmiech.
- Wiecie co? Spieszę się do pracy. - wtrącił tata. - Zostawiam was samych. Na razie.
- Pa - odpowiedzieliśmy równocześnie.
Kiedy tata poszedł, postanowiliśmy połazic po różnych sklepach. Gdy wyszliśmy z ostatniego zauważyłam, że Justina nigdzie nie ma. Szukałam go wszędzie, ale nie mogłam go znaleźc. Nagle poczułam jak coś kapie mi na nos. Zaczęło padac. Szybko ruszyłam przed siebie. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam - powiedział Niall.
- Nie, to ja przepraszam - odparłam.
- Co ty tu robisz?
- Szukam brata. Poznałam go dzisiaj i zgubiłam mu się.
- Chodź, pada. Zabierzemy cię do domu, żebyś nie przemokła. Tam stoi nasza limuzyna.
- Jasne, dzięki, Niall.
Szybko pobiegliśmy w stronę samochodu. Kiedy weszliśmy, chłopcy spojrzeli na mnie, a później na Nialla, z oburzeniem.
- Melannie zgubiła się bratu - wyjaśnił Niall. - Więc pomyślałem, że skoro jedziemy do domu, to możemy ją przybrac.
- Jasne, możemy - powiedział chłopak z burzą loków.
- Niall przyszedł? - zza drugiej części limuzyny wyłonił się Justin.
- Justin! - zawołałam.
- Melannie! - krzyknął brat.
Rzuciłam mu się na szyję.
- Jak zniknęłaś, to myślałem, że coś ci się stało - powiedział z ulgą w głosie.
- Nic mi nie jest - uśmiechnęłam się.
- Zaraz, zaraz. - wtrącił szatyn. - To wy się znacie?
- Tak, Melannie to moja siostra - odpowiedział Jus.
Później zaczęliśmy rozmawiac o różnych drobnych rzeczach i nawet nie zauważyliśmy, kiedy dotarliśmy do domu.
- Dzięki chłopaki za pomoc - uśmiechnęłam się do nich.
- Nie dziękuj - odwzajemnił uśmiech Niall. - Cała przyjemnośc po naszej stronie.
Weszliśmy do ogródka. Usłyszałam radosne krzyki i śmiechy. Już wiedziałam, co się dzieje.
- Lan! - krzyknęła Cola, która właśnie wybiegła zza rogu budynku. - Ratuj mnie!
- Kto to Lan? - spytał Jus.
- Ja - mruknęłam.
Cola podbiegła do mnie i schowała się za moimi plecami. Zza budynku wybiegł Chris z wiadrem pełnym wody. Okropnie się wystraszyłam. Nie chciałam byc mokra... "Zaraz, czemu na rynku padało, a tutaj świeci słońce? - pomyślałam. - Ech, nieważne. Trzeba cieszyc się pięknym dniem."
- Cola, no nie bądź taka - powiedział Chris.
- Jaka? - spytała Nicolle z udawaną niewiedzą w głosie.
- Ty już dobrze wiesz jaka.
- Nie wiem, no powiedz.
- Chris - wtrąciłam. - Muszę porozmawiac z Colą. Mógłbyś nas zostawic same?
- Jasne.
Wrócił do reszty, zostawiając wiadro z wodą obok nas.
- Widzisz? - powiedziałam do Nicolle. - Nawet nam zostawił wiadro. Też myślisz o tym, o czym ja myślę?
- Jeśli myślisz o tym - wskazała na wiadro. - I o Chrisie, to tak, myślę o tym, o czym ty myślisz.
Cola wzięła wiaderko i pobiegła za swoim chłopakiem.
- Zaraz wracam - rzuciłam w stronę Justina i zrobiłam to samo, co przyjaciółka.
Kiedy byłam już na miejscu, nikogo nie zobaczyłam. Nagle poczułam jak ktoś popycha mnie na leżak. Parę centymetrów od mojej twarzy zobaczyłam twarz Dika. Zaczął mnie całowac i rozpiął niebieską bluzę, pod którą była biała koszulka. Szarpałam się, próbowałam mu się wyrwac, ale to było na nic. Znowu usłyszałam wesołe krzyki i śmiechy, ale dochodziły z drugiej strony domu.
Nagle ktoś odepchnął ode mnie Dominica i przycisnął go z całej siły do ściany.
- Co robisz z moją siostrą?! - krzyknął na niego Justin. - Nie widzisz, że nie ma ochoty się z tobą całowac?!
- Nie, nie widzę, lalusiu! - odkrzyknął Dic. - A tak w ogóle to zmień fryzjera, bo z taką fryzurą wyglądasz jak nie wiadomo co.
Wcale nie mogłam złapac oddechu. Niall usiadł obok mnie i mocno przytulił, jakbyśmy znali się od wieków, a nie jeden dzień.
- Zostaw go, Justin - powiedziałam, gdy wreszcie mogłam normalnie oddychac.
Brat puścił go i odszedł parę kroków.
- Nie chcę więcej widziec, że całujesz moją siostrę wbrew jej woli - warknął.
Dic odszedł spoglądając na Nialla z nienawiścią. Szybko zapięłam bluzę. Jeszcze długo siedzieliśmy z Niallem, tak po prostu do siebie przytuleni.
- Ja już będę leciał do domu - powiedział Jus. - A jutro się do mnie przeprowadzacie. To znaczy, ty, Niall i reszta ekipy chłopaków. Nie pozwolę, żeby ten chłopak zrobił ci krzywdę. Przyjadę po was w samo południe.
- Jasne - odpowiedziałam. - Dziękuję.
- Za co dziękujesz?
- Za to, że mi pomogłeś. Wiesz, nie znamy się za dobrze, ale ty mnie obroniłeś.
- Dla siostry wszystko, pamiętaj. No to ja lecę. Na razie.
- Pa.

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział piąty

Kiedy obaj mężczyźni poszli, wróciłam do swojego pokoju. Ale ze mną poszedł Niall. Mówił, że chciał mi pomóc dojśc, żebym się nie przewróciła, ale ja wiedziałam o co tak na prawdę mu chodzi. Liczył na to, że umówię się z nim na randkę. Jakby zapytał tak od razu, tak po prostu, to bym się zgodziła.
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
- Otwarte - zawołałam, nie wstając z łóżka.
Do pokoju wszedł Costa.
- Cześc, Lan - powiedział.
- Cześc - uśmiechnęłam się.
- Wszystko w porządku? Jego koledzy - wskazał na Nialla. - powiedzieli mi, że ktoś cię popchnął jak jeździłaś na deskorolce. Kto to był? Widziałaś go?
- Nie widziałam.
- Nic ci nie jest?
- Nie mogę chodzic i strasznie mnie tyłek boli, ale nie jest źle.
- Tyle dobrze. A domyślasz się, kto to mógł byc?
- O której wyszliście z tej restauracji?
- Piętnaście minut temu.
- A Dic był z wami cały czas?
- Nie. Ktoś do niego zadzwonił i Dic wstał, powiedział, że musi iśc bo ktoś ma do niego bardzo ważną sprawę. No i wyszedł. Spotkaliśmy go dopiero jak wychodziliśmy. Wracał razem z nami.
- To już wiem kto to był.
Niall wstał, gdy zauważył zdjęcie stojące na szafce przy oknie. Chciał się mu przyjrzec, ale nagle drzwi otworzyły się z wielkim hukiem. Do pokoju wbiegł wściekły Dic. Za nim inni, krzycząc:
- Dic, on tego nie zrobił!
Chłopak podbiegł do blondyna i rzucił mu się do gardła. Przycisnął go do ściany.
- Zabiję cię! Słyszysz, lalusiu?! Zabiję cię! - krzyczał wściekły chłopak.
W jednym momencie poczułam, jak ból przechodzi, a zastępuje go troska o przyjaciela. Wstałam szybko i odepchnęłam Dica od Nialla.
- Co ty robisz?! - zapytał mnie Dominic. - Przecież on cię popchnął jak jechałaś. Prosto na twardy beton. Mogłaś uderzyc głową o ziemię, a wtedy nie byłoby już tak miło.
- Może nie zauważyłeś, ale jak mnie popchnąłeś, to Niall stał daleko ode mnie. A w ogóle to po co miałby mnie popychac i poźniej mi pomagac?
- Skąd ci niby przyszło do głowy to że ja to zrobiłem?
- Stąd, że miałeś powód. Byłeś na mnie wściekły za to, że uciekałam przed tobą, kiedy chciałeś mnie pocałowac. Ja taka głupia nie jestem.
Dic znów skoczył w stronę Nialla, ale byłam szybsza od niego. Wystarczył jeden ruch mojej ręki i już leżał na podłodze. Ale podniósł się i spróbował mnie ominąc. Nie udało mu się. Ale uderzył mnie w twarz. Tym razem nie zawahałam się i go kopnęłam. Znów upadł i zaczął zwijac się z bólu.
- Ze mną nie wygrasz - warknął.
Kiedy udało mu się wstac, szybko wyszedł z pokoju. Niall dalej stał przyciśnięty do ściany i z ledwością oddychał. Wiedziałam, że był w wielkim szoku. Wszyscy rzuciliśmy się w jego stronę, żeby mu pomóc.
- Nic ci nie jest? - zapytałam.
- To raczej ja powinienem o to spytac ciebie - odpowiedział i lekko dotknął miejsca uderzenia.
- Nic mi nie będzie. Nawet nie zabolało.
- Lan - wtrącił Chris. - Nie mówiłaś, że umiesz się bic.
- W dzieciństwie rodzice zapisali mnie do drużyny piłkarskiej - powiedziałam. - Na boisku zawsze były jakieś bójki, a zazwyczaj to ja byłam ofiarą. No więc pewnego dnia jedna dziewczyna o imieniu Nicolle zaproponowała mi, żebym zapisała się razem z nią na karate.
Wszyscy spojrzeli na Colę.
- No co? - zapytała. - Musiała nauczyc się bronic.

Rozdział czwarty

Usiadłam na leżaku i spojrzałam w stronę mojej deskorolki, która leżała na chodniku. Koledzy Blondyna podeszli do nas.
- Hej - powiedzieli. - Niall, nie gadaj z tą lalunią, tylko chodź do wody.
- Nie, dzięki - odpowiedział chłopak. - Wolę tutaj pobyc z Melannie.
- Idź - sprzeciwiłam się. - Ja i tak chciałam iśc pojeździc.
- Jak "pojeździc"? - spytał brunet obcięty w stylu Biebera.
Wstałam i wzięłam deskorolkę do rąk. Spojrzałam na ogromne pole. To był beton.
- Uważaj, bo na pewno umiesz na tym jeździc - zaśmiał się chłopak z mocno kręconymi włosami.
- Założysz się, że umiem? - odpyskowałam.
Położyłam jedną nogę na deskorolce, a drugą się odepchnęłam. Robiłam wszystko tak, jak nauczyła mnie Cola. W pewnym momencie poczułam, jak ktoś mnie popycha i wylądowałam na betonie ze strzaskanym tyłkiem. Dobrze, że nie uderzyłam głową. Ale i tak nie umiałam się podnieśc. Noga strasznie mi się wykrzywiła. Nie umiałam jej wyprostowac. Blondyn przyszedł mi na ratunek.
- Co się stało? - zapytał.
- Nic poważnego - odpowiedziałam. - Poboli i przestanie.
Znów spróbowałam się podnieśc. Udało się, ale ból nie minął. Rozejrzałam się dookoła. Nikogo prócz Nialla i jego kolegów nie widziałam. Niall pomógł mi położyc się na leżaku.
- Ktoś mnie popchnął - powiedziałam nieobecnym głosem. - I chyba wiem kto.
- Kto? - spytali chłopcy.
Dzwonek telefonu. Na wyświetlaczu napis: "Tata".
- Przepraszam was na chwilę - powiedziałam i odebrałam telefon. Powiedziałam po polsku: - Co chcesz?
- Muszę ci coś powiedziec - usłyszałam głos ojca w słuchawce. - Spotkajmy się.
- Okey. Gdzie jesteś?
- Właściwie to pod twoim domem. Mogłabyś mi otworzyc?
- Jasne, wyślę tam kogoś.
Rozłączyłam się.
- Słuchajcie, mógłby któryś z was wpuścic tu mojego tatę? - zwróciłam się do chłopaków. - Jest przy furtce.
- Jasne - odpowiedzieli chórem.
- Dzięki.
Wszyscy oprócz Nialla poszli. Blondyn chwycił mnie za rękę. Nie zabrałam jej. Było mi miło z tego powodu. Po chwili reszta chłopaków i tata przyszli.
- Cześc - powiedziałam.
- Cześc - przywitał się.
- Co takiego chciałeś mi powiedziec? I co tu robisz?
- Przyjechałem w odwiedziny do znajomego. I pomyślałem, że w końcu muszę ci to powiedziec.
- Co takiego?
- Nie jesteś naszą córką.
- Co?! - niemal krzyknęłam.
- Spokojnie. Twoi rodzice... Twoja matka cię nie chciała. Ojciec owszem, chciał cię. Byłaś całym jego światem. Ale matka zagroziła mu, że się z nim rozwiedzie jeśli cię nie odda komuś innemu. Więc oddał cię nam, żeby móc cię miec bliżej siebie. Ona się domyśliła i wyprowadzili się do tego kraju. Jednak parę lat później ona odeszła.
- W ogóle z tego świata?
- Nie, odeszła od twojego ojca. Przyprowadziłem go tutaj, żeby ci to wyjaśnic. On cię na prawdę kocha i chce, żebyś go poznała.
Zza rogu wyszedł niski brunet o niebieskich oczach.
- To mój tata? - spytałam.
- Tak, to on - odpowiedział "ojciec".
- Cześc - uśmiechnął się tata.
- Cześc - odwzajemniłam uśmiech.
- Słuchaj, ja na prawdę nie chciałem cię zostawiac. Po prostu nie miałem wyjścia. Kochałem twoją matkę. Nie wiedziałem, że ona i tak...
- Nie szkodzi - przerwałam mu. - Nie szkodzi.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział trzeci

Już wyniosłam moje rzeczy. Na lotnisko dojechaliśmy w dwie godziny. Do Londynu lecieliśmy trochę dłużej. Ale za to mieliśmy piękny dom. Był z wielkim ogrodem i basenem. Miał cztery piętra. Dom czteropiętrowy. Nieźle. Ale nasze były tylko dwa piętra. Pierwsze i drugie. Trzecie i czwarte należało do jakichś ludzi. Parter był wspólny. Ale my i tak nie zamierzaliśmy spędzac czasu na samym dole.
- Hej, chodźcie popływac - zaproponował Costa.
- Ale tamci tam są - powiedziała Am.
- To nic. Przecież nie będziemy rezygnowac z basenu, bo oni tam są.
- Costa ma rację - wtrąciła Cola. - Przebieramy się i idziemy.
Wszyscy poszli do swoich pokoi. Ja założyłam strój, ale nie zamierzałam pływac, więc założyłam też krótkie spodenki. Koszulki nie brałam. Kiedy wszyscy przyszli, poszliśmy do ogrodu. Basen był czysty. Tylko, że oni tam pływali. Wszystkie dziewczyny przyniosły sobie leżaki i siedziałyśmy na nich, rozmawiając o różnych rzeczach.
Nagle poczułam jak ktoś chwyta mnie w pasie i wrzuca do wody. Kiedy wypłynęłam na powierzchnię zobaczyłam, że to Alec.
- Costa! - krzyknęła na niego Cola, a potem zwróciła się do mnie: - Nic ci nie jest, Lan?
- Nie, nic - odpowiedziałam i wyszłam z basenu.
Nicolle wróciła do rozmowy z dziewczynami. Ja podeszłam do Aleca.
- I wiesz co? - zapytałam. - Nawet mi się to podobało.
Popchnęłam go i wpadł do wody. Wszyscy zaczęli się śmiac.
- I tak właśnie podeszła cię dziewczyna - powiedział Chris.
- Zasada numer jeden - uśmiechnęłam się. - Nigdy mi nie ufaj. Nie wiadomo co mogę zrobic.
Czułam na sobie spojrzenia piątki chłopaków mieszkających w naszym domu, ale nie odwróciłam wzroku. Położyłam się na leżaku i opalałam się. Nie wiadomo kiedy, zasnęłam. Kiedy się obudziłam, nie było nikogo z moich przyjaciół. Odwróciłam się na prawą stronę i przeraziłam się. Na leżaku obok mojego leżał blondyn. Nie wpatrywał się we mnie, ale w swoich kolegów. Obróciłam się ponownie na plecy i zamknęłam oczy.
Poczułam czyjeś usta na moich. Otworzyłam oczy. To Dic. Już się ode mnie odsunął.
- Co ty robisz? - spytałam zdezorientowana.
- Całuję cię. - odpowiedział swobodnie. - Nie poczułaś? No to spróbuję jeszcze raz.
Powoli dotknął ustami moich ust. Nie chciałam się z nim całowac. To tylko przyjaciel. I chciałam, żeby tak zostało. Próbowałam odepchnąc go od siebie, ale był za silny. W końcu udało mi się wyślizgnąc spod jego uścisku. Odeszłam najdalej jak tylko mogłam. Tylko wybrałam zły kierunek. Skierowałam się w stronę blondyna. Spojrzał na mnie, jakby nie wiedział co się dzieje.
- Pobudka - powiedziałam. - Może byś się tak przesunął z łaski swojej?
Blondyn wstał i osłonił mnie sobą.
- Przesuń się - warknął Dic.
- Nie - odpowiedział blondyn. - Ona nie chce, żebyś ją całował, więc się nie odsunę.
"Dziwne - pomyślałam. - Byłam dla niego niemiła, a on mnie broni przed Dikiem."
- Dic - usłyszałam głos Coli. - Znalazłeś Lan?
- Tak - odpowiedział. - Ale nie będę jej przeszkadzał.
Odszedł ode mnie i blondyna.
- Dzięki - uśmiechnęłam się do mojego obrońcy. - Byłam dla ciebie niemiła, a ty i tak obroniłeś mnie przed Dikiem.
- Nie ma sprawy - odpowiedział. - Lubię pomagac innym.
- Jestem Melannie, ale możesz mi mówic Lan.
- Niall.
- Lan - usłyszałam za sobą głos Dida.
Odwróciłam się i zobaczyłam go razem z Colą.
- Nie gadaj z tym lalusiem - powiedział. - Chodź. Idziemy do pobliskiej restauracji. Na koszt Dika.
- Nie idę - sprzeciwiłam się.
- Co? - zapytała Nicolle.
Przyjaciele Nialla wygłupiający się parę metrów dalej ucichli.
- Wybacz, Cola - powiedziałam. - Ale nie idę. Nie chcę nic od Dika. Przepraszam, chcę coś. Żeby zostawił mnie w spokoju i żeby więcej razy nie próbował mnie pocałowac.
- Co? Pocałował cię? No tak, mogłam cię ostrzec.
- Co takiego?
- Od dawna podobasz się Dikowi. Zawsze jak szłaś na spacer to on siedział w parku i patrzył na ciebie - odpowiedział za nią Did.
- Mogę cię prosic na słówko, Lan? - zapytała Cola.
Odeszłyśmy kilka metrów od chłopaków.
- Jeśli chcesz, to możesz się zadawac z tymi chłopakami. - oznajmiła. - Nie możemy ci zabronic. Zresztą, oni są moim ulubionym zespołem, ale nie chcę, żeby inni się domyślili. Dlatego udaję, że ich nie lubię.
- Oni tworzą zespół?
- Tak, One Direction. Ale, wracając do tematu. Widziałam całe zajście z Dikiem. Nie musisz z nami iśc, jeśli nie chcesz. A skoro Niall pomógł ci, to możesz się z nimi przyjaźnic. Inni są tego samego zdania, bo też widzieli całą sytuację.
- Jasne, dzięki. Ale Dic może miec coś przeciwko.
- Dic nie ma nic do gadania. My już będziemy leciec. Na razie.
- Tak, pa.
Wróciłam do Nialla. Cały czas się do mnie uśmiechał. Nie wiedziałam, czemu, ale było mi z tego powodu bardzo miło.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział drugi

Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Nikt nie otwierał, więc postanowiłam zrobic to sama.
- Hejka, Lan - uśmiechnęła się Cola.
- Cześc - odpowiedziałam.
- Wszystkiego najlepszego.
- Dzięki. Wejdziesz do środka?
- Nie, dzięki. Właściwie to ktoś chciał z tobą porozmawiac.
Zza rogu wyłonił się Costa.
- Cześc - powiedział.
- Cześc - uśmiechnęłam się.
- Wszystkiego najlepszego.
- Dzięki.
- To ja zostawiam was samych. - wtrąciła Cola. - Na razie.
- Pa - odpowiedzieliśmy.
- Wejdziesz? - zapytałam.
- Jasne.
Chłopak wszedł do środka. Zaczęliśmy gadac o różnych rzeczach i śmiac się z głupich żartów. To dziwne. Wczoraj go poznałam, a dziś już jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
- Ja muszę spadac - powiedział Costa ze smutną miną. - Jedziemy z rodzicami do znajomych. Na razie.
- Pa.
*Pięc dni później*
Przebrałam się w jeansowe rurki i białą koszulkę na ramiączkach. Była sobota, a ja nie miałam co robic. Mama z tatą gdzieś wyszli i zostałam sama w domu. No pięknie.
Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Zbiegłam na dół jak torpeda. Wrócili.
- Melannie - powiedziała mama. - Jak wczoraj obiecałam, idziemy na zakupy.
Poszłyśmy do jednego z najlepszych sklepów w mieście. Kupiłyśmy sporo ubrań. Ale mama dalej czegoś szukała i nie chciała powiedziec, czego. Wróciłyśmy do domu z dwoma wielkimi siatkami ubrań i nie tylko. Udało mi się namówic mamę na deskorolkę.
Ale nie chciałam ukrywac, że nie cierpię moich rodziców. Więc przy obiedzie powiedziałam, że jutro wyprowadzam się do Londynu.

----------------------------------
Wiem, że rozdział jest krótki, ale ja nie umiem pisac długich. Przepraszam za to i dołączam zdjęcie deskorolki Lan:

Melannie

 Rozdział pierwszy

- Wróciłam - zawołałam, zamykając za sobą drzwi.
- Jak poszło? - zapytała mama.
- Świetnie, dostałam sześc.
- Cudownie. W nagrodę jutro pójdziemy na gigantyczne zakupy.
- Super.
- A teraz idź wziąc prysznic i do spania, bo jest strasznie późno.
Uśmiechnęłam się do mamy. Sądziłam, że ta niska brunetka zawsze ma rację. Poszłam do łazienki. Wzięłam dłuuugi prysznic i przebrałam się w piżamę. Spojrzałam w lustro. Długie brązowe włosy opadały swobodnie na ramiona. Niebieskie oczy oglądały postac w lustrze. Była ona niskiego wzrostu. Była średnio ładna.
Poszłam do swojego pokoju. Położyłam się i zasnęłam, nawet nie myśląc jaki jutro jest dzień.
Rano obudził mnie tata. Przebrałam się i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły. Zawsze po lekcjach idę na spacer po parku. Tym razem też poszłam.
- Melannie! - zawołała moja przyjaciółka, Nicolle. - Chodź tutaj!
Podeszłam do niej i do jej przyjaciół. Dziewczyna wstała. Była o parę centymetrów wyższa ode mnie. Miała brązowe włosy i niebieskie oczy, tak jak ja.
- Słuchajcie wszyscy - powiedziała. - To jest Melannie. - a potem zwróciła się do mnie: - Melannie, poznaj moich przyjaciół. - Pokazywała po kolei: - Charlotte czyli Charlie. Alex, ale my mówimy na niego Woody. Amelia "Am". Daniel, mów mu Dan. Alice, przezwisko Al. Dominic "Dic". Eleanor "Nora". David, mówimy mu Did. To jest mój chłopak Chris. A to Costa, na imię mu Alec.
- Cześc - przywitałam się.
- Cześc - odpowiedzieli wszyscy zgodnym chórem.
- A ciebie jak przezywają? - spytał Alec.
- Właściwie to wszyscy mówią mi po imieniu - odpowiedziałam.
- To co powiesz na przezwisko "Lan"? - zaproponowała Eleanor.
- Świetnie do ciebie pasuje, Melannie - uśmiechnęła się do mnie Nicolle.
- Okey - powiedziałam.
- Hej, Cola - zawołał Dominic. - Łap! - w rękach Nicolle pojawił się telefon.
Przyjaciółka odczytała wiadomośc na nim napisaną i powiedziała do mnie.
- Nauczę cię jeździc na deskorolce. Co ty na to, Lan?
- Okey - odpowiedziałam.
Alec zabrał mi plecak, a Nicolle postawiła przede mną deskorolkę.
- Stań na niej i odpychaj się jedną nogą - powiedziała i dodała, gdy to wykonałam. - Teraz postaw drugą nogę na deskorolce i obróc się na bok, tak żebyś jechała bokiem... I teraz przechyl się lekko w tył. Wtedy skręcisz.
Wykonałam wszystkie polecenia.
- Łał, jeździłaś już kiedyś? - spytał Dan.
- Nie, nigdy - odpowiedziałam szczerze.
- Świetna jesteś. Hej, może przeprowadzisz się z nami do Londynu?
- Jeszcze nie mam osiemnastu lat.
- Ale przecież jutro są twoje urodziny. - powiedziała Cola. - A my jedziemy za tydzień.
- W takim razie okey.

Bohaterowie

Melannie "Lan" Jones - brunetka o niebieskich oczach. Na początku miła, ale później przestaje byc miła. W swoje 18 urodziny, wyprowadza się wraz z przyjaciółmi do Londynu. Tam poznaje chłopaków z One Direction.

Charlotte "Charlie" Colins - brunetka o brązowych oczach. Uwielbia konie. Słucha popu. Przyjaciółka Melannie. Chodzi z Woodym.

Amelia "Am" Miller - szatynka o zielonych oczach. Słucha wszystkiego, co wpadnie jej w ucho. Przyjaciółka Melannie. Chodzi z Danem.

Alice "Al" Breaker - szatynka o brązowych oczach. Przyjaciółka Melannie. Słucha popu i rocka.

Eleanor "Nora" Ellis - szatynka o brązowych oczach. Przyjaciółka Melannie. Chodzi z . Słucha techno. Chodzi z Didem.

Nicolle "Cola" Milg - brunetka o niebieskich oczach. Przyjaciółka Melannie. Uwielbia jeździc na deskorolce. Chodzi z Chrisem.

Alec "Costa" Cox - ciemny blondyn o piwnych oczach. Najlepszy przyjaciel Melannie. Lubi jeździc na deskorolce i grac w piłkę nożną. Słucha hip-hopu.

Aleander "Woody" Wood - brunet o brązowych oczach. Słucha popu i hip-hopu. Przyjaciel Melannie.
 Chodzi z Charlie.

Christopher "Chris" Ali - ciemny blondyn o piwnych oczach. Przyjaciel Melannie. Lubi jeździc na deskorolce. Słucha hip-hopu. Chodzi z Colą.

Daniel "Dan" Adams - szatyn o brązowych oczach. Przyjaciel Melannie. Chodzi z Am. Słucha popu.

Dominic "Dic" Keller - brunet o niebieskich oczach słuchający popu. Przyjaciel Melannie.

David "Did" Phillips - ciemny blondyn o niebieskich oczach. Słucha popu. Uwielbia jazdę na deskorolce. Chodzi z Norą.

Niall Horan - 1D, blondyn o błękitnych oczach. Zakochany po uszy w Lan.

Louis Tomlinson - 1D, brunet o niebieskich oczach. Najstarszy z zespołu.

Harry Styles - 1D, brunet o brązowych oczach. Najśmieszniejszy z zespołu.

Zayn Malik - 1D, szatyn o brązowych oczach.

Liam Payne - 1D, brunet o brązowych oczach.

Justin Bieber - ciemny blondyn o piwnych oczach. Prawdziwy brat Lan. Przyjaciel chłopaków z One Direction.

Selena Gomez - brunetka o brązowych oczach. Ma niebieskie i różowe pasemko. Dziewczyna Justina.

Drew Seeley - ciemny blondyn o niebieskich oczach. Przyjaciel Seleny. W 'Kopciuszku' gra Joeya Parkera.

Emily Perkins - blondynka o niebieskich oczach. Przyjaciółka Seleny. W 'Kopciuszku' gra Britt Blatt.

Jessica Parker Kennedy - blondynka o niebieskich oczach. Przyjaciółka Seleny. W 'Kopciuszku' gra Tamy.

Katharine Isabelle - ciemna blondynka o niebieskich oczach. Przyjaciółka Seleny. W 'Kopciuszku' gra Bree Blatt.

Marcus T. Paulk - szatyn o brązowych oczach. Przyjaciel Seleny. W 'Kopciuszku' gra Dustina "Giciora"

Nicole LaPlaca - blondynka o niebieskich oczach. Przyjaciółka Seleny. W 'Kopciuszku' gra Natalię.



Cześc

Na tym blogu będę pisała opowiadanie o One Direction. W czasie wakacji nie będę pisała za często, bo prowadzę też drugiego bloga, ale postaram się pisac. Jak chcecie, czytajcie też drugiego bloga:
iamadirectionerka.blogspot.com.es

W czasie roku szkolnego będę pisała jeszcze rzadziej, z powodu nauki.

Mam nadzieję, że oba blogi się spodobają.