Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju. Od razu pomyślałam, że to będzie dobry dzień. Postanowiłam pójśc na dłuuugi spacer. Założyłam zwykłe czerwone rurki, białą bluzkę i za dużą niebieską bluzę. Wyszłam z domu. Poszłam na miasto. Miałam poznac mojego brata. Kiedy przyszłam na miejsce, był tam już tata. Obok niego stał jakiś ciemny blondyn o piwnych oczach .. to Justin Bieber! Podeszłam do nich powoli.
- Cześc, tato - przywitałam się z mężczyzną.
- Hej, córciu - uśmiechnął się ojciec. - To jest twój brat, Justin.
- Cześc - uśmiechnął się.
- Cześc, jestem Melannie - odwzajemniłam uśmiech.
- Wiecie co? Spieszę się do pracy. - wtrącił tata. - Zostawiam was samych. Na razie.
- Pa - odpowiedzieliśmy równocześnie.
Kiedy tata poszedł, postanowiliśmy połazic po różnych sklepach. Gdy wyszliśmy z ostatniego zauważyłam, że Justina nigdzie nie ma. Szukałam go wszędzie, ale nie mogłam go znaleźc. Nagle poczułam jak coś kapie mi na nos. Zaczęło padac. Szybko ruszyłam przed siebie. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam - powiedział Niall.
- Nie, to ja przepraszam - odparłam.
- Co ty tu robisz?
- Szukam brata. Poznałam go dzisiaj i zgubiłam mu się.
- Chodź, pada. Zabierzemy cię do domu, żebyś nie przemokła. Tam stoi nasza limuzyna.
- Jasne, dzięki, Niall.
Szybko pobiegliśmy w stronę samochodu. Kiedy weszliśmy, chłopcy spojrzeli na mnie, a później na Nialla, z oburzeniem.
- Melannie zgubiła się bratu - wyjaśnił Niall. - Więc pomyślałem, że skoro jedziemy do domu, to możemy ją przybrac.
- Jasne, możemy - powiedział chłopak z burzą loków.
- Niall przyszedł? - zza drugiej części limuzyny wyłonił się Justin.
- Justin! - zawołałam.
- Melannie! - krzyknął brat.
Rzuciłam mu się na szyję.
- Jak zniknęłaś, to myślałem, że coś ci się stało - powiedział z ulgą w głosie.
- Nic mi nie jest - uśmiechnęłam się.
- Zaraz, zaraz. - wtrącił szatyn. - To wy się znacie?
- Tak, Melannie to moja siostra - odpowiedział Jus.
Później zaczęliśmy rozmawiac o różnych drobnych rzeczach i nawet nie zauważyliśmy, kiedy dotarliśmy do domu.
- Dzięki chłopaki za pomoc - uśmiechnęłam się do nich.
- Nie dziękuj - odwzajemnił uśmiech Niall. - Cała przyjemnośc po naszej stronie.
Weszliśmy do ogródka. Usłyszałam radosne krzyki i śmiechy. Już wiedziałam, co się dzieje.
- Lan! - krzyknęła Cola, która właśnie wybiegła zza rogu budynku. - Ratuj mnie!
- Kto to Lan? - spytał Jus.
- Ja - mruknęłam.
Cola podbiegła do mnie i schowała się za moimi plecami. Zza budynku wybiegł Chris z wiadrem pełnym wody. Okropnie się wystraszyłam. Nie chciałam byc mokra... "Zaraz, czemu na rynku padało, a tutaj świeci słońce? - pomyślałam. - Ech, nieważne. Trzeba cieszyc się pięknym dniem."
- Cola, no nie bądź taka - powiedział Chris.
- Jaka? - spytała Nicolle z udawaną niewiedzą w głosie.
- Ty już dobrze wiesz jaka.
- Nie wiem, no powiedz.
- Chris - wtrąciłam. - Muszę porozmawiac z Colą. Mógłbyś nas zostawic same?
- Jasne.
Wrócił do reszty, zostawiając wiadro z wodą obok nas.
- Widzisz? - powiedziałam do Nicolle. - Nawet nam zostawił wiadro. Też myślisz o tym, o czym ja myślę?
- Jeśli myślisz o tym - wskazała na wiadro. - I o Chrisie, to tak, myślę o tym, o czym ty myślisz.
Cola wzięła wiaderko i pobiegła za swoim chłopakiem.
- Zaraz wracam - rzuciłam w stronę Justina i zrobiłam to samo, co przyjaciółka.
Kiedy byłam już na miejscu, nikogo nie zobaczyłam. Nagle poczułam jak ktoś popycha mnie na leżak. Parę centymetrów od mojej twarzy zobaczyłam twarz Dika. Zaczął mnie całowac i rozpiął niebieską bluzę, pod którą była biała koszulka. Szarpałam się, próbowałam mu się wyrwac, ale to było na nic. Znowu usłyszałam wesołe krzyki i śmiechy, ale dochodziły z drugiej strony domu.
Nagle ktoś odepchnął ode mnie Dominica i przycisnął go z całej siły do ściany.
- Co robisz z moją siostrą?! - krzyknął na niego Justin. - Nie widzisz, że nie ma ochoty się z tobą całowac?!
- Nie, nie widzę, lalusiu! - odkrzyknął Dic. - A tak w ogóle to zmień fryzjera, bo z taką fryzurą wyglądasz jak nie wiadomo co.
Wcale nie mogłam złapac oddechu. Niall usiadł obok mnie i mocno przytulił, jakbyśmy znali się od wieków, a nie jeden dzień.
- Zostaw go, Justin - powiedziałam, gdy wreszcie mogłam normalnie oddychac.
Brat puścił go i odszedł parę kroków.
- Nie chcę więcej widziec, że całujesz moją siostrę wbrew jej woli - warknął.
Dic odszedł spoglądając na Nialla z nienawiścią. Szybko zapięłam bluzę. Jeszcze długo siedzieliśmy z Niallem, tak po prostu do siebie przytuleni.
- Ja już będę leciał do domu - powiedział Jus. - A jutro się do mnie przeprowadzacie. To znaczy, ty, Niall i reszta ekipy chłopaków. Nie pozwolę, żeby ten chłopak zrobił ci krzywdę. Przyjadę po was w samo południe.
- Jasne - odpowiedziałam. - Dziękuję.
- Za co dziękujesz?
- Za to, że mi pomogłeś. Wiesz, nie znamy się za dobrze, ale ty mnie obroniłeś.
- Dla siostry wszystko, pamiętaj. No to ja lecę. Na razie.
- Pa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz